o mojej kotce i innych słodyczach
Counters
Free Counter kotylion.pl - z miłości do kotów
Kategorie: Wszystkie | kocie | od rzeczy
RSS
piątek, 13 listopada 2009
Dobre i złe wieści
Dobre to takie, że i Mela i Czarny odnalazły się w dobrym zdrowiu. Złe to takie, że to jednak Punia ma chorą nóżkę i jest bardzo wynędzniała i przestraszona. Kolejny raz próbujemy ją namówić na jedzenie i wyjście spod samochodu, ale widzimy, że to bez szans. Siedzi bez ruchu albo ucieka w ciemność. Bezradność i oczekiwanie, że, jak mówiła Olisek w końcu zrozumie, że chcemy jej pomóc i że nie będzie za późno.
19:36, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (3) »
środa, 11 listopada 2009
Klapa
Cały dzień nie było śladu kotów, aż wreszcie wieczorem okazało się, że kulejąca koteczka to nie Punia tylko jej sobowtór. Znamy tę drugą kotkę słabo, bo jest zupełnie nieoswojona i bywa na naszym podwórku sporadycznie. Wczoraj nas zmyliła i w ciemnościach wzięłyśmy ją z sąsiadką za przestraszoną Puńkę. Dziś Ania poświeciła latarką i okazało się że to nie Punia ale bardzo do Puni podobna dzikuska. Kuleje wyraźnie i potrzebuje pomocy ale nie było szans na schwytanie jej, bo w ogóle nie była zainteresowana jedzeniem. Klatka-pułapka nie przydała się.
Martwię się teraz o tę ranną , o Punię, która zniknęła, o Czarnego Wyleniałego nieobecnego już ponad tydzień i bardzo dawno niewidzianą Melę. Wszystkie naraz chyba nie zginęły? A swoją drogą, to jestem ratowniczką kotów jak z koziej d. trąba; gdyby nie Ania, dałabym sobie spokój z polowaniem, bo deszcz, bo ciemności, bo strach, bo złej tanecznicy...
Wszystkim Wam serdecznie dziękuję za kciuki i zachęty. Może z pomocą Ani kiedyś jeszcze pomogę tym, które dadzą sobie pomóc.
22:05, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (3) »
wtorek, 10 listopada 2009
Co będzie z Punią?
Po kilku dniach nieobecności pojawiła się wystraszona, bez apetytu, z łysiejącym grzbietem i na dodatek kulejąca. Jutro zamierzam z pomocą Ani zastawić na nią pułapkę, ale bardzo wątpię w sukces tego przedsięwzięcia, tak jest ostrożna i nieufna. Nie wiem co dalej, ale już nie można zwlekać z próbą pomocy tej kotce. Trzymajcie kciuki.



Zdjęcie z lata, zdaje się, że Punia liże właśnie tę, obecnie chorą, łapkę.
20:48, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (6) »
niedziela, 01 listopada 2009
Kryjówki
Nieużywany tunel schowany do ciemnego kąta okazał się doskonałą świątynią dumania.



Ale hitem było, bo już się trochę znudziło, zwykłe tekturowe pudło z wyciętym otworem.



Jak widać Hesia nie przeżywa takich twórczych uniesień, jak Bieda współlokatorka Patapona i zupełnie jej nie przeszkadza niedoskonałość łuku.
10:19, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 października 2009
Wczoraj rano samochód przejechał dziecko Puni. Widziałam Punię pochyloną nad leżącym na asfalcie kociakiem, nie zapomnę tego widoku nigdy.
22:02, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (9) »
sobota, 10 października 2009
Znowu spacer


I znowu na ugiętych nogach. Ostatnie wyjścia obfitowały w niespodzianki w postaci licznych brytanów i teraz trochę niepewnie, ale węszy się i goni liście na wietrze. Mamy zabawę w ostatnich promieniach słońca, ale co będzie w listopadzie?
21:15, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (7) »
środa, 07 października 2009
Dziecko Puni


Od jakiegoś czasu przychodzą razem na stołówkę, ale trudno było zrobić zdjęcie, bo albo noc ciemna, albo zwiewały. Ostatnio już trochę odważniejsze no i lubią kurczaka, choć zajada głównie małe, a Punia kontroluje sytuację.



Na dokładkę jeszcze trochę karmy dla kocich dzieci i będzie można się oddalić do swoich spraw.


13:21, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (8) »
sobota, 03 października 2009
Kotki i kwiatki
Spotkany na krótkiej przechadzce krówek z przewagą czarnego, miły pieszczoszek, najwyraźniej oswojony



i maluszek chyba całkiem czarny i wyraźnie spłoszony, więc go nie niepokoiłam dokładnym przyglądaniem się.



A dookoła jesienne ogródki, też ładne :-)


18:20, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 28 września 2009
Ach, jak przyjemnie!


Wytarzać się w piachu to jedna z wielkich atrakcji spaceru. Po takiej suchej kąpieli kot ma szare futerko i ksywkę morus, ale zupełnie nic sobie z tego nie robi. Myje się jak zwykle, nie jakoś szczególnie pilnie, a ja biegam za nią z wilgotnym ręcznikiem i narażam się na warkoty i skrzeczenie połączone z machaniem brudnymi jak święta ziemia łapami.
20:58, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (6) »
czwartek, 24 września 2009
Czemu nie uwielbiam spacerów?
Kiedy Hesia była młodsza starałam się wyprowadzać ją na spacery, ale był to zawsze wielki stres dla nas obu. Tak wielki, że dałyśmy sobie spokój wspólnie ustalając, że kot jest zdecydowanie domowa. Zorganizowałam jej "taras" na lufciku zabezpieczonym siatką, a jak na świecie było bardzo, ale to bardzo pięknie wynosiłam ją w kotenerku na trawnik i wypuszczałam. Nigdy sama nie wyszła z nosidła, musiałam ją "wytrząsać" po to, żeby zaraz wróciła do pudła. A tu, ni stąd ni zowąd, na nasze stare lata, kocina zaczęła nabierać chęci do wycieczek. Zwiedziwszy klatkę schodową uznała, że czas na wielki świat.
Coraz pewniej się czuje na trawniku, już nie ucieka na widok każdego przechodnia, jednak pies na horyzoncie oznacza odwrót w podskokach, a żeby był on możliwy zostawiam otwarte drzwi do klatki i do mieszkania. Pies jednakowoż może się pojawić także w otworze drzwiowym służącym kociej ucieczce i wtedy jest źle.
A zatem dlaczego nie przepadam za spacerowaniem? Bo muszę być czujna i mieć oczy dookoła głowy. Muszę się liczyć z paniczną ucieczką pod zaparkowane samochody, co oznacza w następstwie moje czołganie się po parkingu. Muszę uważać, żeby kocur zwany Czarny Wyleniały (nie mylić z Czarnym Zezowatym) nie całował Heśki w usta, albowiem ma na pyszczku widoczne objawy licznych chorób, których się boję - a do całowania rwą się oboje. Muszę unikać brania mojej kici na ręce, bo mogę zostać ofuknięta lub draśnięta pazurem lub zębem. A przecież ten spacer, który zaczyna się dokładnie w momencie, kiedy otwieram drzwi mieszkania po powrocie z pracy, musi się kiedyś skończyć! Bo rzucam torby i ruszam za biegnącą co sił w nogach Hesią i spacerujemy. Spacerujemy zamiast umyć ręce, rozpakować sprawunki, pogłaskać i nakarmić kota, uprzątnąć kuwetę, pozamiatać żwirek, sprawdzić gdzie się czają pawie, zrobić sobie coś do jedzenia, napić się piwa, włączyć komputer i stwierdzić że pora do łóżka, gdzie jeszcze szybkie reflektorkiem po kanałach tv. Nie uwzględniłam spaceru... no ale o to już zadba Hesia :-)
20:17, hersylia810 , kocie
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15