Menu

Łakocie

o mojej kotce i innych słodyczach

Punia z mamą

hersylia810

Pzmama

 

Lato 2008. To kolejna wizyta Puni i jej ślicznej Mamy na naszym podwórku. Obie tak nieufne, że o lepszym zdjęciu nie było mowy. Po kilku miesiącach Mama zaginęła a Punia została ulubienicą blokowych karmicielek. Po pięciu latach poznawania się, regularnego karmienia, trudnej akcji łapania do sterylizacji i wielu próbach pogłaskania - wreszcie zdecydowała się zamieszkać ze mną. Ostatnią nowością jest codzienne szczotkowanie, któremu łaskawie się poddaje. Poza tym nadal niedotykalska.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • ewung

    Piękna była mama Puni. Ale Punia to też śliczna burasia. Kroczek po kroczku pozwala na coraz więcej :-)

  • hersylia810

    Ewo, dzięki - obie z Punią bardzo lubimy komplementy ;-)

© Łakocie
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci